odeszla o 1.30 w nocy...podobno we snie...ale i tak sie rano dowiem od pan z sali...bylam sie porzegnac...przytulilam ,powiedzialam jej ze bardzo ja kocham i zeby mi wybaczyla to ze ja poszlam do domu....moze dobrze bo juz nie cierpi....a wieczorem bardzo ciezko jej sie oddychalo.... ta panika w jej oczach jak niemogla zlapac tchu...tylko dlaczego ja tam niezostalam na noc....dlaczego....
o Jezu wchodzę i nie mogę uwierzyć, nie było mnie tu przez weekend- męża miałam na ambulatorium. nie wiem nawet co napisać. strasznie mi przykro. Dobrze, że była pod opieką lekarską i zmniejszali jej ból. nie pomodliłam się wczoraj, pomodlę się dzisiaj.
Mariolka jak Tata?kiedy ma wizyte u lekarza? w kwietniu?a jak sie czuje? mam nadzieje ze nie pije...
a co ten twoj maz nawidziwaial ze az o ambulatorium musieliscie zahaczyc?
kurcze nadal czytam te wszystkie watki....jakas ciezko mi sie z Wami rozstac...i chyba niechce...ale przeciez mnie stad niewygonicie..:P chyba
_________________ Za wcześnie odeszłaś a z Toba marzenia i sny Dla Ciebie pamięc i kwiaty, a dla nas ból i lzy.
Mamusia 26.03.2012 1:30
witam Was wszystkich dobrze że dajcie znaki życia bo przez Wasze wpisy tylko włączam kompa Jakoś powiem Wam ciężko, eh. Tata dziś na kacu, kaszle strasznie, papieros jeden za drugim, wizyta we wtorek po świętach. ten alkohol tak go wykańcza, nie wiem dlaczego on nie myśli. dlaczego sam się zabija. dziś jestem strasznie rozdygotana. własnie dowiedziałam się że dziewczyna mojego szwagra 22latka ma nowotwór złośliwy, miała go na jajniku. wycieli wszystko. nie wiem. naprawdę nie wiem. dlaczego teraz tyle tych raków, skąd się to bierze? ten rok jest ciężki. Kasiu oczywiście nikt Cię nie wygoni, dobrze że piszesz. jak tam mały? nie choruje już? mąż miał atak kamieni nerkowych(nawet nie wiedział że je ma) bolało bardzo.
na początku przepraszam że zamieszczam ten wpis tu. nie chce zakładać nowego wątku ponieważ chce uzyskać jedną inf. jeżeli trzeba dajcie do wątku kciukowego( nie pisałam tam bo nie wiedziałam czy tam odpiszecie) chodzi o dziewczynę szwagra. ma 22 lata. guz na jajniku. lekarz wyciął wszystko ponieważ było tego dużo. powiedział że złośliwy (bez badania histop) że on jako chirurg onkologiczny miał dużo operacji i jest tego pewny. że teraz będzie chemia. moje pytanie jest takie: czy są rodzaje raka jajników? tak jak w raku płuc? czy są stopnie złośliwości? to jest chyba jeden z lepiej rokujących nowotworów ?prawda? nie miała objawów. poszła kontrolnie. nawet na program cytologia jest chyba od 25 roku życia, i tylko raz na 3 lata. to chyba za mało, trzeba co roku? gdzie ten rak daje najszczęśniej przerzuty?
[ Komentarz dodany przez Moderatora: absenteeism: 2012-03-30, 20:04 ] Post przeniesiony.
Mariola, pisz, to zawsze będzie tutaj Twoja historia. Na pewno wiele osób czyta, choć może nie dają wpisów.
Bardzo mnie przykro, że takie rzeczy Cię spotyka.
Pozdrawiam i przytulam
_________________ Człowiek ma dwa życia. To drugie zaczyna się wtedy, gdy zrozumiesz, że życie jest tylko jedno.
Choroba moim nauczycielem, nie panem.
Mariolko.
Przykre jest to co piszesz o swoim Tatusiu, możemy mu tylko współczuć podwójnie, choć z drugiej strony, to można pozazdrościć siły i odporności.
Ja z paleniem rozstałem się dzięki chemii, wcześniej nawet jak miałem ochotę zapalić, to chemia wyleczyła mnie z takich zachcianek definitywnie.
Nie wiem, czy dzięki temu że dziś nie palę będę żył dłużej, nie ma to dla mnie znaczenia, natomiast ma znaczenie fakt, że nie truję kogoś innego swoimi papierosami.
Kasiu, myślę że Twoja miłość, Twoje doświadczenia w walce z tą jakże bardzo często spotykana chorobą są potrzebne zarówno Tobie, jak i nam wszystkim, którzy ciągle jeszcze walczą, jeszcze cierpią.
Łączy nas wiele trudnych chwil, i mimo że niekiedy jesteśmy na drugim końcu Polski czy Europy to w sercach jesteśmy na wyciągnięcie dłoni
kurcze Mariolka to niefajnie ze twoj tata tak robi...bo alkohol go oslabia a wiadomo kazde oslabienie w trakcie leczenia to zawsze ryzyko....powinien sie wziasc w garsc...powiedz mu ze musi to zrobic jak nie dla siebie to dla wnuka...to wazne...zeby dbal o siebie...ja wiem łatwo mi mowic...prawda jest taka ze musi sam chciec...wiec musisz mu znalesc motywacje...a ten dzidzius ktorego nosisz pod sercem to najlepsza motywacja...pokaz mu usg jak juz zrobisz...jak masz mozliwosc nagraj bicie serca...to granie na emocjach ale jak bedzie miec motywacje to znajdzie sile...bo ma jeszcze szanse...
ja CI powiem ze moj ojczym podczas mamy choroby mial doly...ale poza dolami pieknie sie sprawowal..goptowal sprzatal..przeniosl sie do krakowa zeby byc tu...zmienil sie...po mamy smierci oprocz pon narazie sie trzyma...dzis brat byl u mnie kilka godzin a on siedzial z kumplami w knajpie i trzezwy...szok...nie wiem ile wytrzyma...bo ma wyrzuty..ze to przez niego...ze zmarnowal jej zycie..ze nie moze jej tego wynagrodzic..ale narazie sie trzyma...a ja trzymam za niego kciki...przykre ze musiala umrzec zeby zrozumial...byleby dal rade...dla niej...
_________________ Za wcześnie odeszłaś a z Toba marzenia i sny Dla Ciebie pamięc i kwiaty, a dla nas ból i lzy.
Mamusia 26.03.2012 1:30
moje pytanie jest takie: czy są rodzaje raka jajników? tak jak w raku płuc?
Oczywiście, np. surowiczy, śluzowy, endometrialny, jasnokomórkowy oraz inne. Więcej informacji: tutaj.
mariolab napisał/a:
czy są stopnie złośliwości?
Jak najbardziej: skala G1-G3.
mariolab napisał/a:
to jest chyba jeden z lepiej rokujących nowotworów ?prawda?
W porównaniu z rakiem płuc - tak, ale już niekoniecznie wobec innych nowotworów ginekologicznych,
szczególnie typ raka jasnokomórkowego, charakteryzujący się gorszym od innych rokowaniem,
o czym mowa np. w linkowanym wyżej opracowaniu.
mariolab napisał/a:
gdzie ten rak daje najszczęśniej przerzuty?
Zajmuje sąsiadujące tkanki i narządy (jajowody, macica), lokalne węzły chłonne, narządy miednicy mniejszej, stopniowo rozprzestrzeniając się do dalszych lokalizacji.
Możliwe są przerzuty odległe - w bardziej zaawansowanych stadiach często do wątroby, płuc, a nawet mózgu.
_________________ Solve calceamentum de pedibus tuis: locus enim, in quo stas, terra sancta est [Ex: 3, 5]
Richelieu,
Dziękuje za odpowiedź. Jeżeli usunęli jej wszystko, to oznacza że były już przerzuty do macicy? wiem że było na 2 jajników. to było wiadomo przed operacją. lekarz powiedział że jak ją otworzył to było to wszędzie. czyli to chyba nie pierwsze stadium zaawansowania? O Boże czytałam ten link. właśnie w necie jest dużo inf. nie zawsze adekwatnych, bo ja czytałam że 90% przeżyć. a tu mediana 24 miesiące. wiem ze zmiana miała ok 11cm.
[ Dodano: 2012-03-31, 10:07 ]
Kasiu, choroba taty trwa ponad 20 lat. próbowałam wszystkiego, dobrocią, płaczem, krzykiem. NIC. oddałam na odwyk. NIC. pomimo wszystko kocham go bardzo. zwłaszcza że podczas chemii było ok, i okazał się dobrym, uczuciowym człowiekiem. teraz znowu wychodzi z niego co najgorsze. Cieszy się ciążą, ale nie jest to dla niego aż taki bodziec. ja czuje się źle. mam straszną zgagę. ogólnie zawsze chorowałam na żołądek, leczyłam się miałam gastroskopie i już wtedy wyszły ranki w żołądku. od jakiegoś czasu czułam że wróciło ale tu chorba taty kolejki do specjalisty 6 miesięcy a teraz ciąża i nic nie da sie zrobić. mam taki ból w przełyku i żołądku że od dwóch dni jestem na UW i wtstać nie mogę. lekarz mówi że to nawrót choroby ale nic nie da sie zrobić. poszłabym na L4 ale się boje. Boję sie tu być. awantury, kaszel, a ja przeżywam płacze a nie wolno.
[ Dodano: 2012-03-31, 10:17 ] Richelieu,
z lektury linka którego mi wysłałeś wynika że chemia nie jest podawana przy I stopniu zaawansowania, czyli to bardziej zaawansowane stadium. i czy lekarz na podstawie tego co widział już mógł stwierdzić ze to rak złośliwy? czy powinny być wykonane badania w kierunku przerzutów odległych?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum