Komentarze nie związane bezpośrednio z historią choroby znajdują się w => tym wątku <=.
Witam serdecznie wszystkich na tym smutnym forum.
Niestety rak w mojej rodzinie i wśród bliskich mi osób pojawia się bardzo często. Tutaj piszę pierwszy raz. Czytałam dużo wątków i dużo też czytałam o tej chorobie, nie są to optymistyczne wiadomości...niestety.
Ale chciałabym zrobić wszystko co jest jeszcze możliwe... dla bardzo bliskiej mi osoby i w tej sytuacji która teraz jest.
Wiem że najważniejsze są wyniki i konkretne pytania.
Dołączam wyniki badań...
Jagoda,
przykro mi, że musiałaś tu trafić, z drugiej strony właśnie tutaj otrzymasz pomoc i wsparcie. Zamieszczone wyniki wskazują na zaawansowany proces nowotworowy, ale to już wiesz. Czy masz jakieś pytania?
Wynik biopsji wątroby : Cellulae adenocarcinomatosae
Aktualnie czekamy na chemioterapię. Pani doktor onkolog z Centrum Medycznego "Magodent" z ul. Fieldorfa po naszej wizycie zaproponowała jakąś bardziej agresywną chemię (czyli chyba bardziej skuteczną ?), ale na którą trzeba otrzymać zgodę NFZ. To może potrwać ok. 4 tygodni.
Czy możemy jeszcze zrobić coś innego..niż czekać?
Czy taka bardziej agresywna chemia jest jeszcze w stanie cofnąć chorobę do możliwości operacji?
Magodent - trafiliście doskonale. Czy wiesz, jaką chemioterapię zaproponowano już teraz?
Nie piszesz o samopoczuciu pacjenta, a to dość istotne.
Uważam, że nie należy się spodziewać leczenia operacyjnego, choroba jest rozsiana, obecność opisanego nacieku nie jest bez znaczenia. Z całą pewnością zastosowane leczenie może powstrzymać rozwój choroby, poprawić komfort życia, natomiast nie będzie to leczenie radykalne.
No właśnie nie wiem jak to ma być chemia. Nie dopytałam się dokładnie... trudno czasem dopytywać się o merytoryczne szczegóły gdy obok jest chora osoba która chce tylko tego żeby żyć.. żeby ktoś pomógł... która płacze..
Napiszę jeszcze tak ogólnie- mężczyzna 66lat..ale w ogólnym stanie dobrym, kiedyś nigdy nie chorował i nie może pogodzić się z tym co go spotkało...
Narazie jeszcze nie odczuwa tak bardzo tego paskudztwa które w nim wyrosło...
Jagoda,
jako osoba towarzysząca pacjentowi podczas spotkań z lekarzami masz prawo zadawać konkretne pytania, najlepiej byłoby, gdybyś przygotowała je sobie wcześniej na kartce, wtedy nic Ci nie ucieknie.
Nie znając proponowanego schematu leczenia, nie możemy się wypowiedzieć na temat jego działania/skuteczności.
Jeśli stan ogólny chorego jest - jak opisujesz - zadowalający, pozostaje Wam dbać o to, by odżywiał się racjonalnie (w tej chorobie wielkim problemem jest utrata wagi, niedożywienie, w rezultacie kacheksja). Istnieje możliwość, by chory spotkał się z psychoonkologiem, taka wizyta może go podbudować, sprawić, że będzie nastawiony pozytywnie do leczenia. Rozważcie to.
No właśnie... narazie Jego stan jest dobry... tyle że tak szybko się męczy, ma po jedzeniu ciągłą czkawkę.... i czasem powie że coś go boli po lewej stronie...
Gdy pomyślę że jeszcze tak niedawno chodziliśmy razem po Tatrach, Bieszczadach i dawał sobie radę..to nie chce mi się wierzyć że tak szybko ta choroba może może postępować...
Teraz boję się po prostu kolejnych dni...chyba nawet boję się bardziej niż On...
Rozumiem, jednak Forum podzielone jest na działy: merytoryczne, w którym umieszczacie wyniki badań, w którym odpowiadamy na Wasze pytania związane z chorobą, leczeniem, jak również na działy tzw. niemerytoryczne, w których można się wygadać, wypłakać lub po prostu porozmawiać o innych sprawach.
Założyłam Ci wątek kciukowy, który znajduje się tutaj: http://www.forum-onkologi...arze-vt9823.htm , w nim możesz spokojnie porozmawiać o emocjach, na pewno uzyskasz też wsparcie od reszty użytkowników. W tym wątku prosimy o zachowanie podziału na merytoryczność wpisów.
Pozdrawiam.
Niestety, jednak leczenie paliatywne w swym zamiarze ma zmniejszyć dolegliwości pacjenta wynikające z choroby oraz przedłużyć mu życie w dobrym stanie. Tak więc teraz trzeba zobaczyć jak zadziała chemioterapia i trzymać kciuki, by efekt był jak najlepszy.
Dobry wieczór
Doczekaliśmy się w końcu tej chemii, jest już po pierwszym cyklu. Jest to schemat FOLFIRINOX. Mam pytanie, czy możliwe jest jednak jakieś lepsze rozwiązanie ?( chodzi mi o rodzaj chemioterapii w tym przypadku). Poza tym czytałam o bardzo dużej toksyczności tych substancji. Wczoraj zakończył się wlew, a dzisiaj zaczęły się nudności i wymioty... czy trwa to długo? czy po trzech czterech dniach przejdzie, czy raczej może potrwać dłużej? Bo problem jest oczywiście z jedzeniem... a przecież odżywianie to jedna z podstawowych rzeczy w chorobie... co najlepiej podawać jeść w takiej sytuacji?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum